Bahrajn nie był łaskawy dla Ferrari

Opanowany Leclerc musiał się poddać.

Fani F1 z pewnością nie mogą czuć się zawiedzeni dzisiejszym wyścigiem.

Tak, jak podejrzewaliśmy, Charles Leclerc nie wygrał startu, ale składamy to na kark braku doświadczenia, a może stres. Sebastian Vettel był tym, który rozpoczął wyścig najszybciej. Valtteri Bottas także wyprzedził startującego z 3. pola startowego Hamiltona, po czym w 6. zakręcie wyprzedził także Leclerca. Ewidentnie było widać, że młody kierowca Ferrari ma problem z przyczepnością opon. Niewątpliwie, pierwsze okrążenie było dla niego naprawdę trudne. Zmieniło się to dość szybko. Z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że był szybszy od Sebastiana Vettela i już na 6. okrążeniu wyprzedził swojego zespołowego kolegę, aby zdominować wyścig. Niestety, niewątpliwego zwycięstwa pozbawiła go awaria MGU-H, czyli jednostki odzyskiwania energii, podłączonej do turbo ładowarki silnika i zamieniającej energię cieplną z gazów wydechowych w energię elektryczną. Tych doniesień nie potwierdził jednak po wyścigu szef zespołu, sugerując, że problem dotyczy silnika. Na 10 okrążeń do końca, bolid Leclerca zdecydowanie zaczął tracić moc. Przewaga nad Hamiltonem i Bottasem topniała w zastraszającym tempie. Kierowcy Mercedesa bez trudu, nadrabiając po kilka sekund na okrążeniu wyprzedzili kierowcę Ferrari. Ostatecznie Charles Leclerc kończąc rozczarowujący wyścig na 3. miejscu, przynajmniej zdobył punkt bonusowy za najszybsze okrążenie.

Po wyścigu Lewis Hamilton powiedział, że czuł się bardzo dziwnie podczas wyprzedzania coraz wolniej jadącego Leclerca: „Ostatecznie chcesz wyprzedzać kogoś, ponieważ jesteś szybszy  i walczysz. Minąłem Charlesa i pomachałem mu ręką, ponieważ nie mogłem nic zrobić, nie miałem żadnych problemów. To dziwne i szczerze mówiąc, trudno uwierzyć w swoje szczęście w takim scenariuszu, ale co możesz zrobić? Nie możesz odmówić sobie, po prostu musisz robić to, co robisz. Byłem wcześniej w takich sytuacjach, kiedy prowadziłem i samochód się zatrzymał, więc wiem, jak to jest. Mieliśmy dzisiaj bardzo, bardzo dużo szczęścia, zdobywając dwa pierwsze miejsca. Wykonaliśmy solidna robotę podczas weekendu, ale Ferrari przewyższało nas od początku i musimy popracować, aby dowiedzieć się, co poszło nie tak" - zakończył zwycięzca GP Bahrajnu.

Bardzo możliwe, że Leclerc zostałby jeszcze wyprzedzony przez Maxa Verstappena, gdyby na torze nie pojawił się samochód bezpieczeństwa, ze względu na awarie dwóch samochodów Renault. Daniel Ricciardo informował swoich inżynierów, że stracił kompletnie zasilanie. Nawiasem mówiąc, kierowcy Renault zajęliby szóste i dziesiąte miejsce, więc przez niedokończenie wyścigu stracili wiele punktów.

Ciekawa walka odbyła się nieco wcześniej, pomiędzy Hamiltonem i Vettelem. Po zmiainie opon przez obydwóch zawodników, na 37 okrążeniu Hamilton zaatakował Niemca w zakręcie numer 4. Nie udało się mu jednak go wyprzedzić i musiał przypuścić następny atak, który zakończył się dla niego sukcesem. Sebastian Vettel zaraz potem stracił kontrolę nad samochódem i obrócił się na torze o 180 stopni. Szczęśliwie, nie było wokół wielu samochodów. "Myślę, że zakręt 4 był jednym z najtrudniejszych. To był mój błąd, straciłem tył i obróciłem się. Wiatr prawdopodobnie nie pomógł. Myślę, że podczas obrotu uszkodziłem oponę tak bardzo, że miałem spore wibracji, co, jak sądzę, doprowadziło do uszkodzenia i oderwania przedniego skrzydła”, wyjaśniał Vettel. Sebastian Vettel zajął dopiero piąte miejsce, co oznacza, że nie udało mu się zdobyć podium w żadnym z dwóch pierwszych wyścigów sezonu po raz pierwszy od 2010 roku.

Drugi na mecie Valtteri Bottas po wyścigu powiedział: "Nie był to łatwy wyścig, samochód był bardzo trudny w prowadzeniu, a warunki były bardzo trudne z porywistymi wiatrami, co sprawiło, że samochód był bardzo nieprzewidywalny. Miałem dobry start i zyskałem pozycję, ale w następnym okrążeniu wiatr złapał mnie w 1.zakręcie, więc straciłem miejsce ponownie i ostatecznie spadłem aż na 4. po walce z Lewisem. Potem,  dla mnie był to stosunkowo samotny wyścig, aczkolwiek myślę, że był bardzo ekscytujący z zewnątrz, z wieloma nieoczekiwanymi momentami. Ferrari ponownie było bardzo silne, tak jak cały weekend. Ale szczęście było dzisiaj po naszej stronie, co było dla mnie osobliwą zmianą po pechu, którego doświadczyłem w zeszłym roku. Trzeba też przyznać, że nasz samochód był bardzo niezawodny, co ostatecznie dało nam wygraną. To był trudny wyścig dla Charlesa, ale wykonał świetną robotę przez cały weekend i jestem pewien, że jego czas nadejdzie. Opuszczamy Bahrajn z mnóstwem punktów, ale mamy także wiele pracy do wykonania przed GP Chin. "

Podsumowując, warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Tak, jak kierowcy zaznaczali przed wyścigiem, pustynny wiatr nie pomaga na torze w Sakhir. Opony sprawowały się chyba średnio, bo nie tylko Leclerc na starcie, ale także Vettel w połowie wyścigu mieli z nimi problemy. Hamilton, pomimo zwycięstwa, opisał wyścig jako huśtawkę. Po słabym starcie i nienajlepszym przejeżdzie po pierwszym pit stopie, nie liczył na to, że uda mu się zakończyć wyścig na 1. czy 2. miejscu. Renault ma problemy z bolidami i te problemy zaczęły się już w garażu Hulkenberga w piątek. Kimi Raikkonen radzi sobie zdecydowanie lepiej niż jego młody kolega Antonio Giovinazzi. I to jemu, póki co, po dwóch wyścigach, Alfa Romeo zawdzięcza 4. pozycję w klasyfikacji konstruktorów. Z całą pewnością tor w Bahrajnie daje kilka możliwości wyprzedzania i dzięki temu właśnie Grand Prix tam są naprawdę bardzo ciekawe. No i na koniec jeszcze jedno - mamy nadzieję, że dzisiejsze przejazdy kierowców Williamsa przyniosą dane i informacje, które przyczynią się do rozwiązaniu choćby części problemów tego zespołu.


 foto: Mercedes


Drukuj