Ferrari poza podium

Scuderia Ferrari zakończyła GP Hiszpanii na czwartym i piątym miejscu.

Z całą pewnością jest to wynik, który nie zadowala zespołu. Jak twierdzą jego przedstawiciele, jest to jeszcze większa zachęta do pracy w trakcie nadchodzących dwudniowych testów w najbliższym tygodniu.

Wracając do wyścigu, z całą pewnością Sebastian miał doskonały start, do tego stopnia, że udało mu się wyprzedzić Lewisa Hamiltona i Valtteriego Bottasa w pierwszym zakręcie. Niestety, Niemiec zablokował koła, co sprawiło, że wyjechał za szeroko, pozwalając Maxowi Verstappenowi znaleźć się z przodu. Przez cały wyścig Sebastian i Charles walczyli z Holendrem, próbując odzyskać trzecie miejsce. Pojawienie się samochodu bezpieczeństwa wpłynęło zdecydowanie na strategię Leclerca i dwa SF90 skończyły wyścig poza podium.

Sytuacja robi się coraz poważniejsza, bo po pięciu wyścigach bardzo wyraźna jest przewaga Mercedesa. I nie chodzi tylko o oczywistą przewagę punktową, ale o to, że Ferrari nie znajduje sposobu na rywali. Mercedesy są wyraźnie szybsze i lepiej dostosowane do wymogów poszczególnych torów.  Co więcej, po raz którys z rzędu, pomimo wyższych prędkości uzyskiwanych przez samochody Ferrari w niektórych partiach poszczególnych sektorów, Mercedesy osiągają zdecydowanie lepsze czasy okrążeń.

Wydaje się również, że strategie przyjmowane przez włoski zespół nie odzwierciedlają możliwości kierowców. Oczywiście, nikt nie jest idealny i oni także popełniają błędy. Może to zwyczajny brak szczęścia - tak, jak dzisiaj w przypadku Leclerca i wyjazdu samochodu bezpieczeństwa - ale w GP Hiszpanii widzieliśmy sytuację, kiedy Leclerc nie był w stanie wyprzedzić swojego kolegi z drużyny, mimo że był szybszy... Co prawda, Sebastian Vettel twierdził po wyścigu, że obydwaj z Leclerciem współpracowali ze sobą, jak tylko mogli, aby dojechać na metę na wyższych pozycjach. Ewidentnie nie wystarczyło.

Mattia Binotto, szef zespołu Ferrari po wyścigu powiedział: „To był kolejny wyścig, który zakończył się znacznie poniżej naszych oczekiwań. Szkoda, że na początku, Sebastian, po świetnym starcie, stracił kilka miejsc. Decyzja o podziale strategii została podjęta w miarę rozwoju wydarzeń. Zamiana pozycji kierowcy nigdy nie jest łatwa i myśleliśmy, że zrobiliśmy to w odpowiednim momencie, kiedy byliśmy pewni, że ten z tyłu ma lepsze tempo niż ten z przodu. Aktualizacje, które wprowadziliśmy na wyścig w Barcelonie, zarówno jeśli chodzi o przednie elementy aerodynamiczne, jak silnik, działały dobrze i jesteśmy z nich zadowoleni, ale okazały się niewystarczające. Teraz musimy przeanalizować sytuację i myśleć o tym, co nie działa. Dzisiaj nie sądzę, abyśmy mieli precyzyjną odpowiedź. Wiemy, że mamy wiele do zrobienia i musimy się poprawić. Było to jasne w ten weekend, ale nie tracimy serca. Nastrój w zespole jest nadal dobry i istnieje silne pragnienie, by działać lepiej, więc teraz musimy reagować odpowiednio naszymi działaniami. Gratulacje dla Mercedesa na temat tego, co do tej pory zrobili."

Co więcej, to, co pokazuje Max Verstappen, ewidentnie jest zagrożeniem dla kierowców Ferrari. Regularnie melduje się w czołówce i depcze im po przysłowiowych piętach. Z bardzo dobrej strony pokazał się także dzisiaj jego zespołowy kolega, Pierre Gasly. Po pięciu wyścigach Red Bull co prawda ma stratę 34 punktów do Ferrari, ale absolutnie nie musi to oznaczać, że nie ma szans na pokonanie włoskiej drużyny. Przed nami wyścig na bardzo specyficznym i trudnym torze w Monaco. Zeszłoroczne GP wygrał Daniel Ricciardo, przed Sebastianem Vettelem i Lewisem Hamiltonem. W tym roku Australijczyk raczej nie będzie w stanie powtórzyć swojego osiągnięcia, ale czy uda się to Niemcowi? To będzie bardzo trudne.

Najbliższe testy odbywać się będą ponownie na torze w Montmelo we wtorek i środę. Wszystkie zespoły będą przygotowywać się do następnych wyzwań. We wtorek Charles będzie testował dla zespołu, a Sebastian będzie pracował dla Pirelli. W środę Charles przejmie zadania od Sebastiana, a Antonio Fuoco poprowadzi testy zespołu.

 

foto: Ferrari


Drukuj