Przenosimy się chwilowo na inny kontynent

Przed nami wyścig w Montrealu.

Kanadyjskie Grand Prix przynosi wiele wspomnień, ale czego możemy oczekiwać w sezonie 2019?

Po sześciu wyścigach w klasyfikacji prowadzi Mercedes i to prawie z dwukrotną liczbą punktów w stosunku do drugiego zespołu Ferrari. Kierowcy niemieckiego zespołu nie pozostawiają w zasadzie złudzeń reszcie stawki, co do tego, kto rządzi na torze.

Ferrari nie spodziewa się natychmiastowej poprawy wyników w ten weekend podczas Grand Prix Kanady, a szef zespołu Mattia Binotto przyznaje, że nie ma zmian w walce z obecnymi problemami SF90. Ferrari było uważane za jednego z faworytów w trakcie testów przedsezonowych, ale nie udało się Scuderii zamienić tej opinii w zwycięstwo w pierwszych sześciu wyścigach sezonu. Mercedes zdominował podium z pięcioma kolejnymi finałami zwycięstwami 1-2, a następnie 1-3 w Monako.

Podczas gdy błędy strategiczne kosztowały Ferrari sporo, SF90 zmagał się także z zakrętami przy niskiej i średniej prędkości, do tego problemem było także zarządzanie oponami, Binotto przyznaje, że jest mało prawdopodobne, aby sytuacja poprawiła się w ten weekend. „Wiemy, że nie jesteśmy wystarczająco konkurencyjni w tej chwili i na razie nie mamy już żadnych zmian w samochodzie, które miałyby znaczący wpływ na problemy, które napotkaliśmy od początku sezonu”, powiedział szef Ferrari. „Ten tor zwykle był świadkiem ekscytujących wyścigów. Długa prosta i spora strefa hamowania przed szykaną, która prowadzi do linii startu, to miejsce, w którym można wyprzedzić i należy spodziewać się walki. Charakterystyka toru stanowi kolejne wyzwanie, zważywszy na to, że najważniejsze są prędkość maksymalna, skuteczność hamowania i przyczepność. Przyjeżdżamy tutaj gotowi zrobić wszystko, co w naszej mocy i zostawić popełnione w poprzednich wyścigach błędy za sobą”.

W tym roku Ferrari wprowadziło udoskonalenie jednostki napędowej o dwa wyścigi wcześniej niż zwykle, w Barcelonie, ale pewnie będzie chciało spróbować wykorzystać przewagę prędkości na linii prostej i wtedy okaże się, czy Mercedes, Renault lub Honda wprowadzą zmiany w celu minimalizacji zagrożenia ze strony Scuderii.

Warto przypomnieć, że Vettel jest obecnie trzeci w klasyfikacji, tracąc 55 punktów do lidera Lewisa Hamiltona, podczas gdy Charles Leclerc jest piąty, kolejne 25 punktów za kolegą z zespołu Ferrari. Przed zwycięstwem Vettela w 2018 roku na torze w Montrealu, Ferrari nie wygrało w Kanadzie od zwycięstwa Michaela Schumachera w 2004 roku.

"W dużej mierze, wyzwania w Montrealu są zupełnie inne niż w Monako. Kanadyjski tor jest bardzo szybki, ze względu na długie proste i wiele możliwości wyprzedzania. Co podobne jednak do Monako, to betonowe ściany, które poważnie ukarzą każdy błąd i stresujące sesje kwalifikacyjne na tym stosunkowo krótkim torze" - stwierdza Toto Wolff. "Przed 7. wyścigiem sezonu zaczynamy wyraźniej widzieć atuty i słabości naszego samochodu.  W poprzednich sześciu wyścigach byliśmy mocni w zakrętach, ale traciliśmy czas na prostych. I to powoduje, że Kanada będzie dużym wyzwaniem, jako że charakterystyka toru może faworyzować naszych rywali - z długimi prostymi i mniejszą liczbą zakrętów, w których możemy zyskiwać - dodał szef Mercedesa.

To przód stawki. A co na samym końcu?

„Zdecydowanie czuję, że widzimy teraz trochę światła na końcu tunelu i myślę, że z czasów i wyścigu w Barcelonie, wynika, że zmniejszamy tę lukę” - powiedziała Claire Williams. To z pewnością pocieszające słowa, tylko czy odzwierciedlają prawdziwą sytuację i co oznacza "trochę światła w tunelu"? „Może to być powolny proces, ale wszyscy wiemy, że potrzeba trochę czasu, aby poprawić wydajność samochodu. W fabryce prowadzone są prace, których na zewnątrz, ludzie niekoniecznie jeszcze są w stanie zobaczyć. Zespół aerodynamiczny wykonuje świetną robotę, odnajdując wydajność w trakcie prac w tunelu aerodynamicznym i zamierzamy wprowadzać zmiany w nadchodzących tygodniach i miesiącach, wraz z pakietem w połowie sezonu. Mamy nadzieję, że przyniesie to znaczące efekty. Tak, zdecydowanie istnieją oznaki poprawy - kontynuowała szefowa Williamsa. „Myślę, że jest pozytywne nastawienie w zespole. Morale jest wciąż całkiem niezłe i to jest wszystko, o co możemy prosić: po prostu walczcie ciężko, nie poddawajcie się i nie przestawajcie poprawiać osiągów samochodu ” - dodała.

Bardzo chce się wierzyć w te słowa, ale póki co, to tylko słowa. Będziemy więc bacznie obserwować przebieg już najbliższego weekendu w Montrealu i wszystkich następnych.

Co czeka nas więc w Kanadzie? Po pierwsze, w ramach nowego kontraktu, aby kontynuować obecność F1 na torze Gillesa Villeneuva do 2029 r., zastrzeżono, że obiekty muszą zostać zmodernizowane. Kanadyjczycy zbudowali więc w zaledwie 10 miesięcy budynek z naturalnym dachem, który zasilany jest oczywiście panelami umieszczonymi na nim i wykorzystuje mieszankę drewna, betonu i stali. Kompleks będzie mógł pomieścić 5000 osób (w porównaniu do 1800 w starym budynku).

GP Can Merc 2018
Warto przypomnieć, że tor stworzony jest wręcz do wyprzedzania. Grand Prix Kanady było miejscem wielu epickich wyścigów, a to częściowo dzięki układowi toru, który zapewnia właśnie możliwości wyprzedzania. Circuit Gilles-Villeneuve składa się zasadniczo z prostych i szykan - plus jednej "agrafki" - a co za tym idzie kierowcy zmierzają się z poważnymi strefami hamowania. Najlepsza szansa na wyprzedzanie pojawia się przed ostatnim zakrętem, na długim wyjeździe z "agrafki". I nawet jeśli samochód nie zbliży się na tyle blisko, aby wykonać manewr wyprzedzania w ostatniej szykanie, to jest jeszcze jedna szansa na dohamowaniu w zakręcie numer 1.  Trzeba też jednak pamiętać, że końcowa szykana jest dość trudna. Samochody zwalniają tutaj z ponad 300 km/h, aby wejść w ciasny prawy-lewy zakręt z dużymi krawężnikami na każdym wierzchołku. Jeśli kierowca zrobi to źle, może zostać srogo ukarany. 

Zresztą, przy betonowych ścianach na zewnątrz zakrętów, najmniejszy błąd może zostać ukarany. No i jeszcze jedna ściana szczególnie się wyróżnia: Ściana Mistrzów. Starając się przenieść jak najwięcej prędkości przez szczyt zakrętu i wjeżdżając w prostą wzdłuż alei serwisowej, kierowcy muszą pojechać jak najbliżej bariery. Można tutaj bardzo dużo zyskać albo wszystko stracić. Tylko w 1999 roku trzech mistrzów uderzyło w ścianę na zewnątrz ostatniego zakrętu - Jacques Villeneuve - jemu zdarzyło się to już w sezonie 1997, Michael Schumacher i Damon Hill. A pierwszym, który zakończył wyścig już na 3. okrążeniu w tym wyścigu był Riccardo Zonta. Bliskie spotkania ze słynną ścianą mieli także Sebastian Vettel i Jenson Button. Oczywiście lista kierowców, którzy nie uniknęli błędu w tym miejscu nie ogranicza się tylko do byłych lub przyszłych mistrzów. Są wśród nich także zwycięzcy wyścigów, Rubens Barrichello, Juan Pablo Montoya, Ralf Schumacher i Pastor Maldonado.

Oprócz tego, że tor w Montrealu był niejednokrotnie świadkiem wspaniałej walki kierowców, to stawia wysokie wymagania także bolidom. Przy wielu długich prostych i mocnych dohamowaniach duży nacisk kładzie się na wydajność jednostki napędowej i właśnie hamowanie. Pod koniec wyścigu, hamulce mogą stanowić poważny problem, a do tego ściany czekają na wyjściach z wielu zakrętów... Ponadto, kierowcy spędzają sporą część okrążenia na pełnym gazie. W rezultacie Kanada jest często miejscem, w którym zespoły wprowadzają modernizację jednostki napędowej w poszukiwaniu dodatkowej mocy.



Drukuj